Blog

Miłość do siebie samego

22 czerwca 2019 1 comment339 views

W swoim krótkim życiu doświadczyłam bardzo wiele, wylałam morze łez. Śmiałam się do rozpuku, odgrywałam różne role, szukając siebie prawdziwej, Zawsze miałam trudną drogę życia, często nie byłam rozumiana przez innych ludzi.
Artystyczna, wrażliwa Dusza, bardzo mistyczna, nie umiałam być taka, jak ludzie wokół mnie – poukładana, zorganizowana, przyziemna. Nie rozumiałam, bałam się i nie znałam samej siebie.

Nadal poznaje, a raczej tworzę na nowo swoją Istotę, powoli zmierzam ku temu co chciałabym przejawiać w tym życiu. Jednak zawsze było coś, co mnie prowadziło, coś co było rdzeniem mojej Istoty. Coś co nie pozwalało mi upaść na kolana – Miłość. Nawet w extremalnie ciężkich sytuacjach, ona ratowała mi życie. Nawet w sytuacjach, kiedy doświadczałam okrucieństwa ze strony innych ludzi, krzywd – ona dawała mi siłę, by przetrwać. Potrafiłam kochać najgorszego wroga, tak po prostu naturalnie. Mógł mnie upokorzyć, zdeptać, a ja i tak miałam wobec niego współczucie. Było mi go żal, że robi takie rzeczy, bo wiedziałam, że kiedyś i on będzie musiał doświadczyć tego, co ja, by pojąć co zrobił. Tak działa karma, choć może faktycznie niektórym osobom udaje się jej uniknąć, jeśli w porę pojmą swoje lekcje. Jednak jest ona bardzo silna, czasami niektóre rzeczy muszą się wydarzyć, by Dusza mogła wzrosnąć do wyższego poziomu.

Błąd jaki popełniałam był taki, że chciałam ratować tych wszystkich ludzi, nie dając im szansy rozwoju, nie szanowałam ich lekcji życiowych – chciałam je za nich niejako odrobić, a to nie było dobre ani dla mnie, ani dla nich. Oni są doskonali tacy, jacy są w tej chwili i ja jestem doskonała taka, jaka jestem na te chwilę. Wszyscy się uczymy od siebie.

Kochałam innych ludzi, bardzo. Zawsze czułam ich jak swoich braci, siostry. Jak patrzyłam komuś w oczy, to czułam jakbym patrzyła na jego Duszę i tak miałam od dziecka. Nie umiałam jednak , kochać samej siebie tak jak powinnam. Nie umiałam wyznaczać granic. Oddawałam całą siebie, wypalając się i nie szanując swojego życia, zdrowia i potrzeb. Nie mogłam zrozumieć dlaczego ludzie wykorzystywali mnie i ciągle ranili, skoro miałam czyste intencje, ale oni po prostu brali wszystko, bo nie było znaku stop, dawałam im na to zezwolenie.

Po przez ciężkie doświadczenia nauczyłam się, że miłość to nie tylko równowaga w dawaniu i braniu, ale szacunek wobec swojej istoty. Miłością jest również to, że nie wpuszczam do swojego życia osób, które mnie krzywdzą, ucinam kontakty, relacje które mnie niszczą, są dla mnie toksyczne. Wybaczenie to jedno, ale pilnowanie swojej przestrzeni, to też przejaw miłości do Siebie Samego. Życie jest pięknym nauczycielem, czasami srogim, ale jeśli idziesz przez nie z miłością, przezwyciężysz wszystko, a jeśli upadniesz zawsze znajdzie się ktoś, kto pomoże Ci wstać, tak jak kiedyś Ty pomogłeś komuś innemu, Nigdy nie trać nadziei w sercu. Wiedz o tym, że wszechświat odpowie na Twoje wołania i da Ci dokładnie to, czego potrzebujesz w danym momencie.

Miłość jest dla mnie święta, ponadczasowa, ponadwymiarowa, bezwarunkowa, jednak wielką sztuką jest jej zdrowe przejawianie na ziemi w obliczu różnych sytuacji i nie zawsze łatwych okolicznościach życiowych. Przekonałam się też, że jeśli posłuchamy swojego serca, właściwa droga zawsze się ukaże, czysta, jasna i oczywista w swojej prostocie. Może nie zawsze od razu nią pobiegniesz, być może na początku będą to małe kroki, ale jest to jedyna droga,

Ku Spełnieniu.
Ku Miłości.
Ku Wolności.

 

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *